Jeśli napiszę, że w "Dniu objawienia" wcale nie chodzi o UFO, nie będziecie zaskoczeni - w końcu w opowieściach o spotkaniu z nieznanym Stevena Spielberga zawsze najbardziej interesowali ludzie. Nie inaczej jest tym razem.

Nie wiem, jak to najlepiej ująć, żeby nie zapachniało ageizmem: choć Steven Spielberg w grudniu skończy 80 lat, wciąż ma to "coś". Wyczucie, które pozwala mu stworzyć bardzo współczesne, emocjonujące widowisko i przemycić w nim sporo refleksji.

Jego "Dzień objawienia" ("Disclosure Day") trudno zaszufladkować. Film łączy elementy s.f. i kina szpiegowskiego, wszystko w klimacie paranoicznego thrillera o grzechach władzy i powinnościach mediów. Nawet taka wyliczanka nie oddaje jednak całości, bo Spielberga równie mocno interesują rozważania metafizyczne, a wręcz teologiczne. Nic dziwnego, że jeden z krytyków porównał film do skrzyżowania „Z Archiwum X" z Biblią.

skrót wydarzeń dnia

kalendarium