"Zaraz po śmierci Nadzi miałam myśl, że już nigdy nie chcę się tak bać, nie chcę takiej odpowiedzialności. A potem minął miesiąc, dwa i zapragnęłam znów komuś matkować, czuć tę więź". Rozmowa z Dorotą Groyecką.

Dorota Groyecka*: Poczułam się wczoraj wieczorem, czyli w szóstą miesięcznicę, złą matką. Jak się okazuje, można się tak czuć nawet po śmierci dziecka. Przez pierwsze miesiące miałam tak, że czwartek – Nadzia zmarła w czwartek 13 listopada - to był najważniejszy dzień tygodnia. To nawet nie to, że o tym specjalnie myślałam, po prostu co czwartek wstawałam rano i czułam się gorzej niż zwykle, byłam podminowana, bardziej płaczliwa. I wiedziałam oczywiście, że się zbliża to pół roku. Ale że jestem w ciąży i to w drugim trymestrze, wreszcie poczułam się lepiej, zaczęłam sporo wychodzić z domu i jakoś tak intensywniej żyć. I po prostu byłam jakoś bez sensu przekonana, że w maju 13. też będzie w czwartek...

Materiał promocyjny

Ogłoszenie Płatne

Tylko na Wyborcza.pl