Do naprawdę dobrych tekstów warto wracać. Przypominamy najchętniej czytane artykuły na Weekend.gazeta.pl>>>Ciąża i macierzyństwo to wyjątkowe, ale i trudne doświadczenie. A co dzieje się, gdy ten czas zaburzony zostaje wieściami o poważnej chorobie? Jak to przetrwać? I czy w ogóle się da? Naprzeciw mnie siada drobna, szczupła kobieta z półdługimi brązowymi włosami, o ciemnych oczach i łagodnym uśmiechu. To Aneta, mama prawie dwuletniej Marceliny. Z rozbawieniem opowiada mi o tym, jak jej córeczka psoci w żłobku i wchodzi w bunt dwulatki. Pokazuje zdjęcia dziewczynki zrobione na działce nad jeziorem. Razem z partnerem i Marcelką świętowała tam swoje 41. urodziny.
Aneta Strojanowska: Zawsze chciałam być mamą. Młodą mamą. Chciałam urodzić dzieci przed trzydziestką.Dlaczego?Bo im później decydujesz się na dziecko, tym mniej czasu z nim spędzisz. Ja się urodziłam, kiedy moja mama była w okolicy czterdziestki, a tata był już na emeryturze. Odeszli, zanim skończyłam 30 lat. Zamiast prowadzić beztroskie życie, przeżywałam z nimi ich choroby. Najpierw z tatą, który chorował na raka jelita grubego, potem z mamą, która miała chorobę Alzheimera. Sama opiekowałam się nią przez dwa lata.Wyszło jednak tak, że urodziłam pierwsze dziecko, mając dokładnie tyle lat, ile miała moja mama, gdy rodziła mnie.Jakim czasem była dla ciebie ciąża?Z jednej strony – dużych zmian. Z wykształcenia jestem architektką, ale od dłuższego czasu czułam się wypalona w tym zawodzie. Postanowiłam podążać za pasją i już będąc w ciąży, zostałam technikiem weterynarii. Jeszcze tydzień przed diagnozą byłam na szkoleniu w Warszawie, a w planach miałam konferencję branżową, na którą mimo zaawansowanej ciąży chciałam pojechać sama do stolicy.







