Duchowny z Rakowca na Pomorzu postawił zlikwidować pozostałości po cmentarzu ewangelickim, żeby grzebać na nim wiernych katolickich. Drugi raz staje za to przed sądem.

- Po sąsiedzku były jakieś takie stare groby, ale nie pamiętam, żeby tam się kiedyś jakieś lampki paliły. Jak nikt nie pamięta o tych zmarłych, to może czas na nowe? - zastanawia się pani Lucyna, którą spotykam na cmentarzu w Rakowcu, sporej wsi w powiecie kwidzyńskim na Pomorzu.

Przez lata sąsiadowały tu ze sobą cmentarz rzymskokatolicki i ewangelicki. O ile ten pierwszy ciągle się rozrastał, o tyle pamięć o tym drugim gasła. Na zdjęciach sprzed 10 lat, które udostępniają mi moi rozmówcy, ewangelickie mogiły jeszcze widać. Momentu, w którym zaczęły znikać, mieszkańcy mówią, że nie pamiętają. Teraz po grobach nie ma śladu.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny