Musimy wzbudzać w nich zwierzęcy strach - kilka dni temu tuż przed rozpoczęciem potężnych manewrów sił jądrowych nawoływał Siergiej Karaganow jeden z guru polityki Kremla. Putin przypomina nam, że trzyma rękę na guziku atomowym.

12 maja na poligonie w obwodzie orenburskim udało się wystrzelić ciężką międzykontynentalną rakietę Sarmat, nosicielkę głowic jądrowych. Media kremlowskie chórem powtarzały, że „Zachód zadrżał ze strachu", że „wpadł w panikę". Jacyś lipni eksperci w różnych językach powtarzali, że ta cudowna broń „nie ma odpowiedników w świecie", a „porazi każdy cel na ziemi", bo zasięg ma globalny i „nic przed nią nie obroni".

Tymczasem reakcja polityków i mediów zachodnich na lot Sarmata była prawie żadna.

Klub Gazety Wyborczej

kalendarium