Rosjanie nie byliby sobą, gdyby nie oglądając się na Putina, Kreml i czynowników, nie próbowali na własną rękę poradzić sobie z paliwową suszą.

W 2012 roku, kiedy świat drżał przed końcem świata, zapowiadanym rzekomo przez kalendarz Majów, obywatele Federacji do sprawy podchodzili spokojnie i rzeczowo. Przecież, jak przypominali, „niejeden koniec świata już przeżyli".

Gromadzili więc zapałki i sól, domagali się od lokalnej władzy, by przygotowała zapasowe źródła zaopatrzenia w wodę i prąd, bo przecież również „po końcu świata jakoś żyć trzeba".

Także teraz myszkują po internetach, szukając rad, jak rozwiązać kłopoty z „benzą", skoro na stacjach paliwowych jej nie ma.

skrót wydarzeń dnia