Wróg wywołał pewne problemy na rynku paliwowym Rosji po to, by "doprowadzić do nerwowej sytuacji w społeczeństwie" - uważa i narzuca swoim ludziom ten punkt widzenia Putin. Koić "nerwy" usiłuje zbiorową psychoterapią.

Można tylko podziwiać dworzan kremlowskich za to, jak sprytnie potrafią złowić myśl przywódcy, zanim jeszcze on sam oficjalnie wypuścił ją w eter. W tym przypadku stało się to w środę.

A już dzień wcześniej Rosjanie wściekający się w wielokilometrowych kolejkach do pustych dystrybutorów dostali od swoich grubych ryb i propagandzistów sporą dawkę trankwilizatorów.

Ducha narodowi dodała choćby Ksenia Sobczak, przypominając: - „Przyjaciele, przecież to już wszystko było. Choćby kryzys paliwowy 2011 roku. I nic, przeżyliśmy i teraz przeżyjemy". Apel ulubienicy Putina, mediagwiazdy i multimilionerki o komfort jazdy, o którą dbają starannie dobrani osobiści szoferzy, niekoniecznie krzepi serca rodaków z pustymi bakami.

skrót wydarzeń czwartku