"Próba zagrabienia mojej posesji wraz z domem przy ulicy Kuszników 27 jest skandalem kompromitującym wladze miasta" - przekonuje właściciel domu, który stoi na środku nowego przebiegu ulicy Białołęckiej. To inwestycja za blisko 100 mln zł. Co na to ratusz?

"Krew mnie zalewa, że złodziejska instytucja chce zabrać nam dom rodzinny 143 m kw. przy ul. Kuszników 27 za 445 tys. zł, zburzyć go i poprowadzić na jego miejscu ścieżkę rowerową wzdłuż nowego przebiegu jezdni. (...) Władze Warszawy kradną nam dom rodzinny pod ścieżkę rowerową. Tego Ci, Rafał, nie daruję" - pisze na swoim profilu facebookowym Cezary Lusiński, właściciel domu kolidującego z nowym przebiegiem ulicy Białołęckiej.

- W zeszłym tygodniu urzędnicy podjęli próby osobistego kontaktu, ale nie zostali wpuszczeni. Ponieważ nikt nie otworzył, na drzwiach domu umieszczona została informacja o terminie przejęcia nieruchomości - informuje Monika Beuth, rzeczniczka stołecznego ratusza. Przejęcie domu w asyście policji i komornika planowane jest na 21 maja. Jakie jest tło tego konfliktu?

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.