Z bundowską wrażliwością obserwował palestyńską politykę i rozumiał zło z niej płynące. Dobitnie to oceniał.

Paula Sawicka, działaczka społeczna, członkini b. prezeska Stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita. Przyjaźniła się z jednym z dowódców powstania w getcie warszawskim Markiem Edelmanem

Do napisania tego tekstu skłonił mnie obszerny post zamieszczony na Facebooku przez Anne Goldschmidt, poruszonej nadużywaniem autorytetu bundowca Marka Edelmana w pro-palestyńskiej retoryce. To retoryka bezkrytycznych, dogmatycznych wyznawców „jedynie słusznej prawdy," którzy zza palestyńskiej flagi dostrzegają tylko jednego winnego – Izrael, negując jego prawo do obrony swoich obywateli, a nawet prawo do istnienia. W konsekwencji dają moralne wsparcie niemoralnemu, zbrodniczemu Hamasowi.

Zza palestyńskiej flagi widzą cierpienie i krzywdę tylko po jednej stronie konfliktu i nie pytają kto jest napastnikiem. A co najbardziej zdumiewa, rzekomo poruszeni cierpieniem cywilnych ofiar nie żądają obustronnego i natychmiastowego zaprzestania działań wojennych, ani rozbrojenia Hamasu, nigdy też nie żądali uwolnienia zakładników porwanych, więzionych i gnębionych przez terrorystów. Pod palestyńską flagą wzywają do czystki etnicznej – bo czym jest hasło „Od rzeki do morza Palestyna musi być wolna"? [From the River to the Sea Palestine shall be free] – jednocześnie skarżąc się światu, że to Palestyńczycy rzekomo doświadczają czystek etnicznych. Zza palestyńskiej flagi widzą tylko jedną wojnę, ignorując inne okrutne wojny – w regionie i w Ukrainie.