Nie umiem się zgodzić z sugestią, że oburzenie na śmierć około 70 tys. ludzi w Gazie należy traktować jako przejaw odradzających się w Europie postaw antyżydowskich.

Polemika odnosi się do opublikowanego w „Magazynie" eseju prof. Jana Hartmana pt. „To nie Żydzi, lecz Arabowie byli i są największymi krzywdzicielami Palestyńczyków", w wersji papierowej: „Koniec złudzeń. Żydzi na Zachodzie żyć nie mogą".

Hartman ma rację, gdy ostrzega przed antysemityzmem, ale myli się zasadniczo, gdy z tego ostrzeżenia czyni narzędzie unieważnienia moralnego oburzenia na wojnę w Gazie. Krytyka wojny w Gazie, nawet bardzo ostra, nie jest sama w sobie antysemityzmem. Nie umiem się zgodzić z sugestią, że oburzenie na śmierć około 70 tys. ludzi w Gazie należy traktować jako przejaw odradzających się w Europie postaw antyżydowskich.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

skrót wydarzeń piątku