Wyobrażałam sobie małą dziewczynkę w niebieskiej sukience w białe grochy. Podchodziłam do niej nieśmiało. Mówiłam, tłumiąc łzy, do dawnej siebie: "Zrobiłam dla ciebie wszystko, co mogłam".
Iwona miała 12 lat. Wybiegała właśnie z plebanii parafii pw. św. Wojciecha w Kielcach. Nie do końca wiedziała, co ksiądz Jan z nią zrobił. W ustach czuła posmak węgierskiego tokaju. Krew ściekała jej po nogach. Nie wiedziała, gdzie iść. Do domu wróciła dopiero po kilku godzinach.
Iwona Dudzik-Osińska ma teraz 57 lat. Dalej zastanawia się, czemu przez tyle lat nikt jej nie pomógł.
Gdy niedawno adwokat zadzwonił i powiedział, że wygrała proces, usiadła na krześle i długo płakała.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.









