W Zakopanem samochód przestaje być wygodnym środkiem transportu, a staje się przeszkodą. Kierowcy stoją na głównych zakopiańskich ulicach, parkingi zapełniają się jeszcze przed świtem. Dla mieszkańców to koszmar.
– Chciałam zamówić taksówkę z pensjonatu na dworzec. Kurs został przyjęty, ale kierowca nie przyjechał. Po jakimś czasie zadzwonił i powiedział, że bardzo przeprasza, ale korki w Zakopanem są tak duże, że po prostu nie będzie mógł zrealizować zamówienia – opowiada turystka wypoczywająca w mieście. To nie jest już tylko problem kierowców.
Jest sierpniowy poranek. Podhale dopiero zaczyna się budzić, ale na głównych zakopiańskich ulicach już gęstnieje ruch. Samochody przesuwają się powoli, jeden za drugim. Zielone światło niewiele zmienia. Kierowcy ruszają kilka metrów i po chwili znów hamują.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY







