Ścieżki urywają się nagle przed rondami, rowerzyści wpadają pod koła samochodów. Jazda rowerem przez Zakopane częściej przypomina miejski survival niż rekreację. Teraz pojawił się pomysł, by poprowadzić trasy nad potokami.
Zakopane od lat rozwijało się w jednym kierunku - budować szybciej, więcej i gęściej. Pensjonaty, apartamentowce, parkingi i kolejne inwestycje zabierały każdy wolny fragment przestrzeni. O rowerach praktycznie nikt nie myślał. Dziś skutki widać niemal na każdej ulicy.
Miasto odwiedzają tysiące ludzi z rowerami przypiętymi do dachów samochodów, ale kiedy próbują ruszyć w trasę, szybko okazuje się, że Zakopane kompletnie nie jest przygotowane na ruch rowerowy. - Jazda po Zakopanem to temat rzeka. Tutaj przez lata nikt totalnie się tym problemem nie interesował - mówi Szymon Syrzistie, organizator jednego z największych festiwali rowerowych w Polsce.
Materiał promocyjny
Stokrotka










