Bartek od zawsze żył na kredyt: telewizor, komputer, telefon, meble, wakacje w Tajlandii, wyjazd do Stanów... Długi rosły, ale zawsze spłacał je w terminie. W końcu raty przekroczyły wysokość jego wypłaty.
Z Bartkiem, menedżerem w korporacji spotykam się w kawiarni w Śródmieściu. Jest elegancki i pewny siebie. Marynarka skrojona na miarę, dobre buty, niezłe perfumy. Wita mnie szerokim uśmiechem i mocnym uściskiem dłoni. Nie sprawia wrażenia kogoś, kto - jak powiedział mi wcześniej przez telefon - z powodu długów chciał ze sobą skończyć.
- Nie wyglądam na golasa, co? - zaczyna rozmowę.
Doradca z banku zadzwonił do niego w piątek. Przekazał, że komornik zajął mu konto i z najbliższej wypłaty, która wynosiła wtedy około 8 tys. zł na rękę, zostanie mu ledwie równowartość ówczesnej najniższej krajowej, czyli 1634 zł.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.







