Wracając z rehabilitacji, wracam niby do domu. Ale to już nie jest mój dom. Jestem praktycznie bezdomny. Państwo odarło mnie z godności całkowicie - mówi Piotr.
Każdy dzień Piotra Dziuby wygląda podobnie. Wstaje wcześniej - około czwartej, piątej. Dłużej spać nie może z powodu bólu. Bierze prysznic i leki.
Pije kawę, zjada jedną kanapkę i przygotowuje lekarstwa mamie. Mieszka z nią w 27-metrowej kawalerce. Mama ma demencję i parkinsona, sama o siebie nie zadba. Piotr codziennie pilnuje, żeby starsza kobieta przyjęła leki.
Potem jeździ na rehabilitację. Dzięki cyklicznym masażom w ogóle może chodzić. Ma niedowład lewej części ciała i porażenie nerwu wzrokowego od krwiaka mózgu (na jedno oko nie widzi wcale, na drugie tylko kątowo), ale porusza się samodzielnie. Kuśtyka na stację PKP, pociągiem dostaje się do Bolesławca. Po rehabilitacji kupuje w jadłodajni jedzenie na wynos. Dla siebie i mamy. Pierogi, gołąbki, różne takie.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.













