Żyjemy niestety w czasach przesady, musi być jakiś wróg - zauważa Łukasz Goss, kiedyś skromny dziennikarz, dziś "trzecia figura w mieście". Mówi o sobie. Bo co zrobi, to jest hałas.

Rok 2012. W Łodzi trwa polityczna zawierucha. Podczas sesji radni Platformy zadają prezydent Hannie Zdanowskiej pytania, które - zdaniem opozycji - są wcześniej z nią ustalone, spisane na kartce. Wychodzi z tego teatr, za kulisy którego bezpardonowo zagląda młody reporter TVP.

Redaktor Łukasz Goss ma wtedy 28 lat, krótkie włosy i umowę o dzieło. Władzę punktuje celnie, ośmiesza bez ulgowej taryfy.

Dziś lat ma 42. Dłuższe włosy, inna drużyna, inna gra. Do jednej bramki z tymi, których egzaminował przed kamerą. Jako prezes miejskiego Holdingu Łódź zarabia 467 tysięcy złotych rocznie. Czego się nie tknie, emocje wyzwala potężne, podpala internet. Dla jednych poważna figura, dla innych niemal wróg publiczny.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.