20 sierpnia 2026, 07:45
Marcin Romanowski wysłał do sądu wniosek o list żelazny z Tyraspola, a na przesyłce znaleziono jego ślady biologiczne - ustaliła "Rzeczpospolita". Źródła dziennika nie wykluczają jednak, że to zmyłka - przesyłka mogła zostać nadana z miejsca oddalonego od faktycznego miejsca pobytu byłego wiceministra sprawiedliwości.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Według "Rzeczpospolitej" list wysłany 25 lipca z poczty w Tyraspolu zawiera ślady DNA, które wskazują na kontakt Romanowskiego z przesyłką. Nie oznacza to jednak automatycznie, że poseł faktycznie znajduje się pod wskazanym w piśmie adresem, czyli pustym placem według Google Maps.
List Romanowskiego z Naddniestrza. Śledczy sprawdzają trop









