Będą zwolnienia i cięcia kosztów. Szpital w Sanoku tonie w długach.
Od kilku dni w sanockim szpitalu mówi się głównie o pieniądzach. Pracownicy SP ZOZ otrzymali tylko 70 proc. należnych wynagrodzeń. Z pisma pełniącej obowiązki dyrektorki, Wioletty Kacperskiej, dowiedzieli się, że to skutek dramatycznej sytuacji finansowej placówki.
– Jeśli ktoś zarabia 100 tysięcy złotych miesięcznie, utrata 30 proc. wynagrodzenia zaboli. Ale nie tak jak osoby, które zarabiają kilka tysięcy. Dla wielu pracowników to równowartość raty kredytu. Koszty utrzymania szpitala zostały przerzucone na załogę – mówi Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w SP ZOZ w Sanoku.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY









