W ostatnich tygodniach zamknięto laryngologię, teraz ograniczono pracownikom wynagrodzenia do 70 proc. pensji, a pojawia się ryzyko odejścia chirurgów naczyniowych, którzy wykonują jedne z najlepiej wycenianych procedur medycznych. Zadłużony na blisko 220 mln zł szpital w Sanoku stoi przed najpoważniejszym kryzysem w swojej historii.
Mieszkańcy Sanoka i powiatu sanockiego z niepokojem obserwują wydarzenia w miejscowym szpitalu. Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej jest jednym z największych pracodawców w mieście. Zatrudnia ponad 800 osób.
Jeszcze niedawno wielu mieszkańców było przekonanych, że sytuacja sanockiej lecznicy, choć trudna, jest znacznie lepsza niż w innych szpitalach regionu.
– Dość długo nie mieliśmy wiedzy, jak bardzo zadłużony jest nasz szpital. Patrzyliśmy na ten w Lesku i chyba po cichu cieszyliśmy się, że my nie jesteśmy w tak dramatycznej sytuacji. Aż w końcu bomba wybuchła i kilkanaście dni temu starostwo musiało przyznać, że mamy ponad 200 mln zł długu - mówi jeden z pracowników.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.






