Większość przyjeżdża na kilka godzin: robi zdjęcie zamku, zjada kybyny i wraca do Wilna. My zostaliśmy dłużej i odkryliśmy miejsce, gdzie legendy rosną w ogródkach.
Wjechaliśmy przez dawne przejście graniczne Ogrodniki-Łoździeje i od razu dostrzegliśmy różnicę. Dziurawy asfalt, gorsza infrastruktura. Poczuliśmy satysfakcję, że u nas lepiej... która jednak szybko minęła, bo przejeżdżając przez pierwszą większą miejscowość, Łoździeje, nie zaatakowały nas billboardy. Reklamy oczywiście są, ale mniej niż w Polsce i nie tak nachalne.
Za to wystarczy zatrzymać się na siku w lesie – jadąc z trójką dzieci to konieczność – aby od razu docenić litewskie okoliczności. Pobocza czyste, a im dalej w las, tym lepiej. Co prawda i u nas się poprawia, ale litewskie lasy po prostu są bez śmieci.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
kalendarium












