"Mężczyźni w kryzysie", "toksyczna męskość", "mężczyźni powinni się zmienić" – słyszymy to od lat. Porozmawiajmy o polskich mężczyznach inaczej, zobaczmy ich z innej perspektywy. Czym żyją, w co wierzą, o czym marzą, jacy chcą być? Czym dla nich jest męskość? Jadę w teren, by to sprawdzić i dowiedzieć się, jakie pomysły na siebie mają mężczyźni : ci z dużych miast i ze wsi, o prawicowych i lewicowych poglądach, ojcowie, mężowie i single. Nie oceniam, pytam.Daniel, informatyk z Wrocławia: Chciałem być przy porodzie swojego syna. Spodziewałem się, że to będzie okropne: krew na ścianach, darcie się straszne, jatka i sąsiedzi wezwą policję. Ale ja lubię przygody.

Konrad, przedsiębiorca z Sądeczczyzny: Kiedy matka mnie rodziła, ojciec pił. Ja chciałem poród mojego dziecka przeżyć inaczej. Kiedy moja Weronika zaczęła rodzić, poszedłem spać.Część pierwsza. ZmierzchKonrad: Poród był już trochę spóźniony. Wychodzony, bo chodzenie – najlepiej po schodach – jest jedną z naturalnych metod przyspieszenia porodu. Mieszkamy na wsi, tu nie ma za dużo schodów, więc Weronika raz pojechała nawet do Nowego Sącza chodzić w górę i w dół. Ale ostatecznie zadziałał seks – to kolejna z naturalnych metod. No i wreszcie się zaczęło. Mieliśmy aplikację do liczenia skurczy, która informowała, kiedy zaczyna się poród. Było już dawno po zmroku, kiedy telefon zaczął brzęczeć: jedźcie do szpitala, jedźcie do szpitala.Zadzwoniłem do położnej. "Spokojnie, jeszcze nic się nie dzieje". Weronika poszła pod prysznic, bo ciepła woda pomaga się rozluźnić, a ja powiedziałem: "Daj mi pół godziny na reset". Chciałem być obecny i w pełni przytomny.