"Mężczyźni w kryzysie", "toksyczna męskość", "mężczyźni powinni się zmienić" – słyszymy to od lat. Porozmawiajmy o polskich mężczyznach inaczej, zobaczmy ich z innej perspektywy. Czym żyją, w co wierzą, o czym marzą, jacy chcą być? Czym dla nich jest męskość? Jadę w teren, by to sprawdzić i dowiedzieć się, jakie pomysły na siebie mają mężczyźni: ci z dużych miast i ze wsi, o prawicowych i lewicowych poglądach, ojcowie, mężowie i single. Nie oceniam, pytam.Cieszę się, że pani wzięła na warsztat temat ojców walczących o dzieci w sądach. Sam bałem się po niego sięgnąć, przerażała mnie skala mizoginii w dyskusjach samych ojców na ten temat. Z pierwszej lepszej grupy na Facebooku poświęconej temu zagadnieniu: "chciałbym ukarać eks, ale w tym kraju prędzej umrę, niż będę mógł choćby splunąć na nią". "Kobietom o******o". Pani chyba też musiała się z tym zmierzyć?Tak, ja też zaczęłam research od forów internetowych. Rzeczywiście można tam przeczytać wiele nieprzyjemnych słów pod adresem kobiet. Poczucie anonimowości w internecie sprawia, że wylewa się tam dużo frustracji i żalu. Ale robią to zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

A pani rozmówcy?Noszą w sobie dużo różnych emocji. Pracując nad książką, przeprowadziłam około 40 wywiadów z ojcami, którzy od lat próbują odzyskać kontakt z dziećmi. Chciałam zrozumieć ich punkt widzenia, a nie oceniać. Do książki trafiło ostatecznie siedem historii, których bohaterowie znaleźli się na różnych etapach spraw sądowych. Na przykład Rafał trzeci rok zmaga się z byłą partnerką, która uniemożliwia mu spotkanie z własnymi dziećmi. Nigdy nie powiedział o niej złego słowa. "Wolę wierzyć, że ona nie rozumie, co robi" – powtarzał. To zresztą bardzo spokojny, empatyczny człowiek. Nie walczy przeciwko komuś, walczy o to, by uratować relację z własnymi dziećmi.Historia Rafała jest bardzo intrygująca. Opowie o nim pani?Jest pielęgniarzem, tak jak jego była żona. Szukając lepszego poziomu życia, wyjechali do Norwegii i tam urodziło się dwoje z trojga ich dzieci. Rafałowi się z żoną jednak nie układało, sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. W końcu doszło między nimi do szarpaniny, oboje spadli ze schodów. Monika oskarżyła Rafała o przemoc domową.Do akcji wkroczył Barnevernet, słynny w Polsce z "zabierania dzieci" norweski urząd ochrony praw dziecka.Zadziałał bardzo szybko. Monika razem z dziećmi trafiła do centrum kryzysowego, Rafał na kilka tygodni wyprowadził się z domu.