Są świadkami naszej rozpaczy, przerażenia, wściekłości na los. W cyklu "Tylko nie to" Anna Kalita rozmawia z osobami, które spotykamy, gdy przeżywamy życiowe dramaty.
Anna Kalita: Proszę zamknąć oczy i pomyśleć, jakie wypadki wywarły na panu największe wrażenie? Jakie obrazy się panu przypominają?
Piotr Cieślak: Nie ma nic trudniejszego niż widok skrzywdzonych dzieci.
Widziałem dzieci, które poniosły śmierć w wypadkach drogowych, widziałem dzieci, które wyszły z nich ranne i strasznie płakały, bo gdzieś obok leżały ciała martwych rodziców. Takie obrazy zostają w człowieku na zawsze.
A najtragiczniejsze było zderzenie karetki pogotowia z taksówką. Karetka dachowała, a była to specjalistyczna karetka, w której przewożony był w inkubatorze wcześniak. Zmarł dwa dni później.







