Są świadkami naszej rozpaczy, przerażenia, wściekłości na los. W nowym cyklu "Tylko nie to" Anna Kalita rozmawia z osobami, które spotykamy, gdy przeżywamy życiowe dramaty.

Anna Kalita: Kiedy mówiłam znajomym, że będę z panią rozmawiać o osobach, których najbliżsi zaginęli, mówili: Taka sytuacja to koniec świata!

Agata Nowacka: Gdy odbieramy telefon od rodzin, najczęściej słyszymy właśnie o rozpaczy i niedowierzaniu. Większości osób sytuacja wydaje się nierealna. Poziom stresu jest bardzo wysoki, a poczucie bezsilności oraz bezradności wręcz obezwładniające.

Jak w sennym koszmarze, kiedy chcielibyśmy krzyczeć albo uciekać, ale nie jesteśmy w stanie zrobić nic.

– Pierwsze, co staramy się robić, to wyrwać z odrętwienia, wskazując na konkretne rzeczy, które trzeba i można zrobić. Przejście w tryb zadaniowy, skupienie na działaniu, pomagają odzyskać poczucie sprawczości. Jednak nie w każdym przypadku jest to możliwe.