Nie jestem winny tego, co się stało - przekonywał sąd Grzegorz Ż., według prokuratury sprawca tragicznego wypadku w Lisowie pod Kielcami. Zginęli w nim 76-latek i jego 67-letnia żona.
We wtorek 28 lipca, podczas rozprawy apelacyjnej przed Sądem Okręgowym w Kielcach, Grzegorz Ż. mówił niewiele. - Jeszcze raz chciałem podkreślić, że jest mi niezmiernie przykro. To tragedia dla obu stron, nie tylko dla państwa - zwracał się do córki i syna ofiar wypadku. - Te cztery lata nie były łatwe. Też przeżywam koszmar - ocenił.
Zaraz jednak też dodał: - Pozostaję przy swoim. Nie jestem winny tego zdarzenia.
Wniósł o uniewinnienie. Pełnomocniczka rodziny ofiar odpowiedziała, że oświadczenia, stwierdzającego żal, zabrakło na samym początku procesu. Mówiła o skutkach wypadku. Bardzo dotkliwych. O tym, że dzieci Haliny i Stanisława w ciągu kilku sekund stracili oboje rodziców. I że orzeczona przez Sąd Rejonowy w Kielcach kara półtora roku więzienia jest jednak rażąco niska. Domagała się dwukrotnie wyższej.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.









