Prezydent i grono jego popleczników piętnują głosy krytyki po zachowaniu piłkarzy Argentyny na piłkarskim mundialu.
Finał piłkarskich mistrzostw świata przestał być wydarzeniem sportowym. Po powszechnych krytykach w światowych mediach brutalnej gry Argentyńczyków w finale z Hiszpanią, atakach na hiszpańskich graczy i ostentacyjnym odwróceniu się plecami do zwycięzców w chwili dekoracji, przyszedł czas na polityczne, ideologiczne i nacjonalistyczne fajerwerki.
Wystarczyło, by media obiegło oświadczenie amerykańskiego aktora Samuela Jacksona, jakoby Argentyna była „najbardziej rasistowskim krajem świata" [bo wszyscy jej gracze są biali i w dodatku bili się z Hiszpanami, wśród których byli kolorowi], by rozpętała się medialna bijatyka, która nie tylko ze sportem, ale i faktami nie ma nic wspólnego.
skrót wydarzeń czwartku
kalendarium












