Argentyna przegrała w finale mundialu z Hiszpanią, a argentyńscy dziennikarze tłumaczą Sport.pl, jak interpretować tajemnicze słowa Leo Messiego, dlaczego bronią sędziego głównego i jak w kraju ocenia się zachowanie piłkarzy oraz sam wynik. - Czuję zażenowanie. Takie zachowanie nie jest normalne - mówi Guido Glait z redakcji TyC Sports.
Nie milkną echa po finale mistrzostw świata Hiszpania - Argentyna (1:0). FIFA wszczęła postępowanie w sprawie wydarzeń, do których doszło jeszcze na boisku tuż po meczu. Po końcowym gwizdku obserwowaliśmy przepychanki między zawodnikami. W centrum wydarzeń znalazł się Leandro Paredes, który miał zaatakować Erica Garcię i Gaviego, za co otrzymał czerwoną kartkę. W incydent zaangażowali się także inni argentyńscy piłkarze i członkowie sztabu.
Guido Glait z redakcji TyC Sports, z którym rozmawiamy, nie ukrywa, że po tym incydencie czuje wstyd i zażenowanie.
- Przepychanki, które pojawiły się po meczu udziałem m.in. Paredesa, sprawiają, że czuję zażenowanie. Takie zachowanie nie jest normalne, nie powinno się w ogóle wydarzyć. To nie oddaje podejścia Argentyny do przeciwników, które zakłada zawsze pełen szacunek. Natomiast rozumiem, z czego wzięły się te bójki. Argentyńczycy są bardzo emocjonalni, euforyczni, nienawidzą przegrywać nie tylko w sporcie, a tu zaznali bolesnej porażki. Mecz dopiero się skończył, a głowy zawodników były jeszcze pełne nerwów - mówi Glait.








