To było fatalne 120 minut dla Leo Messiego. Jego Argentyna rozegrała koszmarny mecz w finale mundialu i zasłużenie przegrała 0:1 po dogrywce, do której dotrwała niemalże cudem. Sam Messi nie pomógł swojemu zespołowi. Zaraz po spotkaniu legendarny piłkarz usiadł na murawie i dał upust emocjom. Podobnie zresztą jak podczas ceremonii wręczenia medali.
screen
To miał być kolejny wielki mecz w karierze Leo Messiego. Argentyna mogła zostać pierwszą od 1962 roku reprezentacją, która obroni tytuł, a on miał ją do tego poprowadzić. W końcu na tym turnieju wcześniej strzelił 8 goli oraz zaliczył cztery asysty. Jednak to, co Messi oraz reszta jego zespołu zaprezentowali w finale, nijak nie przypominało ich wcześniejszych meczów.
Zobacz wideo Mundial. Co się je na stadionach i za ile
Koszmarna Argentyna z zasłużoną porażką







