Ponad dwie dekady zajęło Leo Messiemu przekonanie Argentyńczyków, że choć opuścił kraj jako dzieciak, jego serce pozostało na zawsze argentyńskie. W USA, Kanadzie i Meksyku zagra na mundialu po raz szósty.
Podczas turnieju w Brazylii w 2014 r. doprowadzał nas do rozpaczy. Na swoim trzecim mundialu Leo Messi miał w końcu odzyskać dla Argentyny tytuł mistrza świata. Ojczyzna czekała na to już 28 lat, od czasu cudów Diego Armando Maradony w Meksyku w 1986 roku. W tym okresie mieszkańcy Argentyny kilka razy przeżyli traumę bankructwa, ogłaszanego przez kolejne rządy.
Przeciętny Messi
W 2014 roku Argentyna ogłosiła tzw. częściowe bankructwo. Akurat wtedy Messi z kolegami z reprezentacji bił się o tytuł w Brazylii. Mieli okazję osłodzić rodakom gorycz ekonomicznej katastrofy. Pamiętam tysiące ludzi na Sambodromie w Rio de Janeiro, gdzie burmistrz miasta pozwolił argentyńskim fanom koczować przed finałem z Niemcami na Maracanie. Wielu z nich przebyło 3 tysiące kilometrów samochodami. W Rio kupowali mąkę i smażyli z niej placki na obiad, śniadanie i kolację. Myli się i pili wodę ze szlauchów. Byle być z drużyną.















