Dziewiętnaście fauli i zero celnych strzałów zanotowali statystycy w pierwszej połowie spotkania Anglia - Argentyna. Półfinał mistrzostw świata zaskoczył brutalnością, stojącą w kontraście z piłkarską ucztą sprzed 24 godzin. Eksperci nie byli do końca zgodni - jedni uważali, że w Atlancie oglądamy galę bokserską, inni wskazywali na freak fighty, a następni zacierali ręce na bitkę niczym pod remizą.

Fot. REUTERS/Carlos Barria

Jeżeli ktoś spodziewał się, że spotkanie Anglików z Argentyną przypominać będzie bitwy o wyspy nazywane Falklandami przez jednych, a Malwinami przez drugich, miał pełną rację. Półfinał mistrzostw świata nie przypomina meczu piłkarskiego.

Zobacz wideo

Rzecz jasna spory w tym udział mają sami piłkarze, ale nad ich zachowaniem powinien umiejętnie panować arbiter. Okazało się jednak, że Amerykanina Ismaila Elfatha zupełnie przerosło to wyzwanie, przez co na boisku mało oglądamy gry w piłkę.