Mnóstwo emocji, zwroty akcji i dwóch kolejnych półfinalistów mistrzostw świata. Anglia i Argentyna zrobiły kolejny krok w stronę finału, ale żadna z nich nie miała łatwej przeprawy. Czy zwycięstwa faworytów były w pełni przekonujące? Co z kontrowersyjnymi decyzjami sędziów? Między innymi o tym porozmawiamy w studiu mundialowym Sport.pl od godz. 9.30.
Fot. REUTERS/Lee Smith
Ćwierćfinały dostarczyły wszystkiego, czego można oczekiwać od tej fazy turnieju. Najpierw Anglia pokonała Norwegię 2:1 po dogrywce. Norwegowie po raz kolejny udowodnili, że są jedną z największych rewelacji tego mundialu, ale ostatecznie zabrakło im kilku minut, by doprowadzić do rzutów karnych. Anglików po raz kolejny uratował Jude Bellingham, który strzelił dwa gole i jeszcze mocniej zaznaczył swoją kandydaturę do tytułu najlepszego piłkarza turnieju.
Później na boisko wyszli piłkarze Argentyny i Szwajcarii. Mistrzowie świata długo nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie zorganizowanego rywala, a o awans musieli walczyć aż do dogrywki. Ostatecznie zwyciężyli 3:1, ale ich występowi znów towarzyszą pytania: czy rzeczywiście grają na miarę awansu do półfinału, czy kontrolują wydarzenia na boisku, czy po prostu znów wślizgnęli się do kolejnej fazy? Jak ocenić występ Lionela Messiego i czy Julian Alvarez pojawił się na tym mundialu w idealnym momencie? A może Argentynie sprzyjają sędziowie? To najpopularniejsza teoria spiskowa tych mistrzostw. Po ćwierćfinałowym meczu najpewniej stanie się jeszcze popularniejsza.






