Mnóstwo emocji, goli, nieporozumień, kontrowersji i oskarżeń. Argentyna w samej końcówce odwróciła wynik z Egiptem z 0:2 na 3:2 i awansowała do ćwierćfinału. Ale czy naprawdę na to zasłużyła? Między innymi o tym porozmawiamy w studiu mundialowym Sport.pl od godz. 9.30.

Fot. REUTERS/Paul Childs

1/8 finału mistrzostw świata za nami. I cóż to była za runda! Co mecz, to lepszy. Doskonale bawiliśmy się przy zwycięstwie Norwegii nad Brazylią, jeszcze więcej emocji zafundowali Anglicy, którzy pokonali Meksyk 3:2. Ale najciekawszy i najbardziej zaskakujący był mecz Argentyny z Egiptem. Czego w nim nie było?! I zwroty akcji, i akcje piękne, i pięć goli, i jeden gol nieuznany. Leo Messi najpierw zmarnował rzut karny, a później uratował Argentynę golem i asystą. Ale ten mecz obrodził też w kontrowersje sędziowskie, bo Francois Letexier miał do podjęcia kilka trudnych decyzji.

- Powiem, co myślę, niezależnie od konsekwencji – zaczął swoją konferencję prasową selekcjoner Egiptu, Hossam Hassan. - To był ewidentnie ustawiony mecz i cały świat to widział. I chcę powiedzieć jeszcze jedno: skoro tak bardzo chcą, żeby [Argentyna] wygrała, to po co wzywają wszystkich do udziału? Byliśmy od nich lepsi pod każdym względem. Na wynik wpłynęły czynniki pozaboiskowe. Nie było uczciwej gry, nie było szacunku. Nie podyktowano rzutu karnego, który powinien zostać sprawdzony przez VAR, a druga bramka została z jakiegoś powodu niespodziewanie anulowana. Wszyscy widzieliśmy to przytrzymywanie, a VAR nawet nie interweniował, żeby sprawdzić, czy ten gol powinien zostać anulowany. Dlaczego w piłce nożnej nie ma sprawiedliwości? – pytał.