Pewna mewa obserwowała człowieka dokarmiającego gołębie w pobliżu przejścia dla pieszych. Gdy tylko zmieniało się światło, ruszała gwałtownie i wpędzała przerażone gołębie pod koła samochodów, a później takiego rozjechanego gołębia zjadała - opowiada Wajrakowi Szymon Bzoma.
Tekst pochodzi z newslettera zwierzęcego Adama Wajrka. Jak chcesz częściej czytać jego przyrodnicze historie, zapisz się na ten i inne nasze newslettery
_________
- A tu na dachu naszej hali sportowej „Złotowianka" mamy mewy - mówi mi Karolina Bartosz, dyrektorka Miejskiej Biblioteki w wielkopolskim Złotowie. Do tej miejscowości pełnej wielkich i starych drzew przyjechałem na spotkanie z czytelnikami. Ale mewy szybko stały się tematem przewodnim mojej wizyty.
Mewy w mieście nie są dla mnie czymś nowym, w większości z nich te ptaki mają lęgi na dachach wysokich bloków, poza moim zasięgiem fotograficznym. Tutejsza hala była dość niska.










