Aleksandra Ruszczyk, lekarka medycyny rodzinnej z Pomorza podczas urlopu w Turcji została podrapana przez hotelowego kota. Rana nie była głęboka, ale pojawiła się krew. Zgodnie z rekomendacjami zaczęła szukać szczepienia poekspozycyjnego. Nie mogła znaleźć zarówno w Turcji, jak i w Polsce.
- To nie było poważne zadrapanie. Problem polegał na tym, że nie znałam tego zwierzęcia i nie miałam żadnej pewności, czy jest zdrowe - wspomina.
W Turcji szybko okazało się, że uzyskanie pomocy nie będzie łatwe. Obsługa hotelu bagatelizowała zagrożenie, nikt nie potrafił wskazać miejsca, gdzie można byłoby uzyskać poradę dotyczącą profilaktyki poekspozycyjnej.
Kilka godzin od zadrapania lekarka miała zaplanowany transfer na lotnisko. Uznała więc, że dalszej pomocy będzie szukała po przylocie do Polski.
skrót wydarzeń dnia









