Życzenia śmierci, groźby wobec bliskich i absurdalne teorie spiskowe - Maciej Ryszczuk, trener przygotowania fizycznego Igi Świątek i Mai Chwalińskiej oraz jego rodzina stali się celem hejterów. Atak na współpracownika tenisistek za ich wyniki to absurd, a atak na jego najbliższych to absurd do kwadratu - pisze w komentarzu Dominik Senkowski ze Sport.pl.
Nie podjąłbym tego tematu, gdyby Maciej Ryszczuk sam nie zaczął o tym mówić. Kiedy jednak znany trener przygotowania fizycznego sportowców, m.in. Igi Świątek i Mai Chwalińskiej, decyduje się na publiczne podniesienie kurtyny oznacza to, że sytuacja stała się poważna. Ryszczuk w niedawnym wywiadzie dla portalu WP SportoweFakty ujawnił, z czym musi się mierzyć nie tylko on, ale i jego najbliżsi. Granica krytyki, ba, granica jakiegokolwiek rozsądku, została przekroczona.
Hejt na rodzinę Ryszczuka
Żyjemy w czasach, w których internetowy hejt stał się ponurą plagą współczesnego sportu. Przyzwyczailiśmy się - choć nigdy nie powinniśmy tego zaakceptować - że na nienawistne komentarze narażeni są sami zawodnicy. Po słabszym meczu, po niespodziewanej porażce, skrzynki mailowe i konta w serwisach społecznościowych tenisistów i tenisistek pękają w szwach od wulgaryzmów. Zwykle te ohydne ataki dotyczą bezpośrednio tych, którzy trzymają rakietę w ręku. Rzadziej uderzają w członków sztabu szkoleniowego, co wcale nie oznacza, że współpracownicy są całkowicie bezpieczni. Przypadek Ryszczuka pokazuje, że toksyczna machina nienawiści szuka nowych ofiar.






