- Dziś w stu procentach rozumiem Igę Świątek ze skwaszoną miną i krzyczącą coś na trenera - mówi Maciej Synówka. Kilka lat temu prowadził do sukcesów czołowe tenisistki świata, a karierę zawiesił z powodu wypalenia. Dlaczego odrzuca oferty? Może czeka na propozycję od Świątek? Choć wygląda na to, że chętniej pracowałby z kimś takim jak Maja Chwalińska.

Maciej Synówka jest znany kibicom tenisa jako świetny ekspert i komentator. Kiedyś jako trener prowadził Belindę Bencić czy Barborę Krejcikovą. W rozmowie ze Sport.pl opowiada o życiu na tenisowych szczytach i o tym, dlaczego z tego życia zrezygnował. - Czułem się wypalony. W 2019 roku byłem młodym trenerem, który przepracował siedem lat bez przerwy z kilkoma tenisistkami ze światowej czołówki - mówi.

I z tych kilku lat zebrał wiele doświadczeń. Coco Vandeweghe nieraz wybierała plażę zamiast treningu, a na koniec kazała swojemu trenerowi "spier..." i tak zakończyła tę współpracę. Mirjana Lucic-Baroni chciała się pożegnać tuż po wygranym meczu, po tym jak trener na nią nakrzyczał. - Wiedziałem, że biegnie, żeby mnie zwolnić - wspomina Synówka. - Wzięła głęboki wdech, roześmiała się i powiedziała: "Masz szczęście, że się wytłumaczyłeś, bo naprawdę chciałam to zrobić" - wspomina w długiej i szczerej rozmowie trener.