Iga Świątek w wielkim stylu pokonała w Rzymie Naomi Osakę, a na konferencji prasowej odpowiadała głównie na pytania o obecnego w boksie rywalki swojego byłego trenera. Podkreślała wyjątkowość tej sytuacji, ale widać, że osoba Tomasza Wiktorowskiego nie miała dużego wpływu na jej podejście do meczu - pisze z Rzymu korespondent Sport.pl Dominik Senkowski.
własne
W poniedziałek wieczorem Iga Świątek rozbiła Naomi Osakę 6:2, 6:1 w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 na rzymskich kortach Foro Italico. Dzięki temu Polka awansowała do ćwierćfinału prestiżowej imprezy, którą wygrywała w przeszłości już trzykrotnie.
Poniedziałkowy mecz miał szczególny wymiar, bo trenerem Osaki jest od sierpnia ubiegłego roku Tomasz Wiktorowski, były szkoleniowiec Świątek. Polka pod jego wodzą osiągnęła dotychczas największe sukcesy w karierze, wygrała m.in. cztery turnieje wielkoszlemowe oraz została liderką światowego rankingu.
Zobacz wideo Iga Świątek podpisała kontrakt z gigantem. "Pierwsza Polka w historii"













