Elina Switolina pokonała Igę Świątek 6:4, 2:6, 6:2 w półfinale turnieju WTA 1000 w Rzymie. Polce zabrakło tego, czym imponowała w meczu z Jessicą Pegulą - cierpliwości, spokoju w grze i głębokich, a zarazem bezpiecznych zagrań topspinowych. Szkoda, bo wydawało się po drugim secie, że Świątek zmierza w dobrą stronę - pisze z Rzymu Dominik Senkowski, wysłannik Sport.pl.
Fot. REUTERS/Ciro De Luca
Wielu spodziewało się, że w półfinale w Rzymie Iga Świątek zmierzy się z Jeleną Rybakiną, ale to Ukrainka Elina Switolina okazała się w ćwierćfinale lepsza od reprezentantki Kazachstanu, broniąc w trakcie ich pojedynku wielu break pointów, odrabiając straty oraz pokazując do końca niesamowitą wolę walki.
Zobacz wideo Robert Lewandowski zaskoczył Igę Świątek. "Nie zdawała sobie sprawy"
Jedno z kluczowych pytań, jakie pojawiało się przed czwartkowym półfinałem, dotyczyło stanu przygotowania fizycznego Switoliny. Ukrainka w środę kończyła mecz z Rybakiną tuż przed 23. Mecz, który trwał 145 minut. Zostawiła na korcie mnóstwo sił. Była tak zmęczona, że podczas krótkiej konferencji prasowej w mixed zonie organizowanej na stojąco poprosiła o krzesło, by odpocząć. W innej sytuacji znajdowała się Świątek, która skończyła środowe starcie z Jessicą Pegulą kilka godzin wcześniej - spotkanie trwało zaledwie 67 minut.















