Przegrana Igi Świątek z Martą Kostiuk w Paryżu zaniepokoiła kibiców i dziennikarzy. - Martwią rozmiary pomyłek z forhendu. A przecież niedawno w Rzymie potrafiła wygrać z Osaką i Pegulą przede wszystkim dzięki temu zagraniu - mówi komentator Canal+ Sport Maciej Zaręba. Pytany o plany zatrudnienia kolejnego trenera przez Świątek, widzi w tym szansę. - Gavin McMillan bardzo pomógł poukładać serwis Aryny Sabalenki, Agnieszka Radwańska ma świetny wpływ na Magdę Linette - wylicza.
Roland Garros to dla Igi Świątek miejsce wyjątkowe. W Paryżu zdobywała tytuł wielkoszlemowy już cztery razy. W niedzielę przegrała jednak w czwartej rundzie z Ukrainką Martą Kostiuk 5:7, 1:6. Aby spróbować zrozumieć, co właściwie wydarzyło się w Paryżu, rozmawiamy z Maciejem Zarębą, komentatorem tenisa w Canal+ Sport, który uważnie śledzi każdy ruch byłej liderki światowego rankingu. Jego diagnoza jest wymowna, choć daleka od paniki.
Brak narzędzi
Kiedy dwa tygodnie temu oglądaliśmy Igę Świątek w Rzymie, widzieliśmy tenisistkę odradzającą się, która z łatwością odprawiała zawodniczki formatu Naomi Osaki czy Jessiki Peguli. Co zatem sprawiło, że w stolicy Francji mechanizm znów zaczął się zacinać? Zaręba nie ma wątpliwości, gdzie szukać źródeł problemu: - W najprostszych słowach: o porażce Igi zadecydowała jej słaba dyspozycja dnia. Nie możesz wygrać meczu na takim poziomie, jeśli nie działa serwis i forehand, a te dwa uderzenia wyraźnie zawiodły.






