Tak się zwykle w Łodzi zdarzało, że najgorsze upały przypadały w czerwcu. Na przykład w 1935 r. termometry wskazały 40 stopni. Tysiące mężczyzn słaniało się wśród rozpalonych murów w sukiennych marynarkach.

"Upał. Nie chce się nawet myśleć... Ludzie, jak ołowiane kule z kulą u nogi, wloką się po poplamionych słońcem ulicach, ocierają pot z twarzy, wchodzą na chwilę do ciemnych, chłodnych bram, by odświeżyć się zimnem prądem powietrza. Na balkonie prażą się w słońcu ciała kobiece, nabierając oliwkowej cery i przysparzając sobie piegów, nie mówiąc już o innych mniej ważnych dodatkach w rodzaju udaru słońca'' - pisał w czerwcu 1924 r. Jerzy Bolski, felietonista ''Expressu Wieczornego''.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny

zarobki lekarzy