Trudno oczekiwać od lekarzy, by sami poskromili apetyty. Raczej zerkają na kolegów, którym się powodzi i też by chcieli. Przepisy nie zabraniają, a szpitale wręcz zachęcają.
System ochrony zdrowia jest tak wykoślawiony, że nie wiadomo już gdzie, kto i za ile pracuje. A ponieważ trudno to kontrolować, możliwa jest praca w kilku miejscach, często w czasie, gdy w szpitalu "leci" dyżur kontraktowy.
Dawid Kacprzyk, chyba najsłynniejszy dzisiaj lekarz w Polsce, zatrudniony w Warszawskim Szpitalu Południowym, zarobił tam w zeszłym roku 1,6 mln zł. W wieku 28 lat, bez specjalizacji. Pracował w sumie 3976 godzin, czyli po 12 godzin dziennie, nie wyłączając weekendów i świąt. Ale nie on jeden. Lekarz pogotowia z Zielonej Góry przez dwa lata pandemii zarobił prawie 6 mln zł. Ostatnio zarabia około miliona złotych rocznie. Wylicza, że pracuje ponad 300 godzin w miesiącu. W Szpitalu Miejskim w Sosnowcu jeden z lekarzy pracował przez 4881 godzin w roku, czyli codziennie o dwie godziny więcej niż osławiony 28-letni lekarz. Spędził w szpitalu mniej więcej tyle czasu, co łącznie pięcioro innych lekarzy zatrudnionych na tym samym oddziale. Takich przykładów jest wiele.
skrót wydarzeń dnia
kalendarium













