Wkurza mnie hejt, że nasze zarobki rzekomo drenują system, a ludzie muszą stać w kolejkach. Gdyby każdy lekarz pracował tylko na jeden etat, to połowa szpitali w tym kraju by padła - przekonuje anestezjolożka ze szpitala pod Wrocławiem.
- To, co się stało z zarobkami lekarzy w ciągu ostatnich dwóch dekad to jest kosmiczny skok - przyznaje rozmówczyni "Wyborczej", anestezjolożka Agnieszka ze szpitala koło Wrocławia. - Gdy skończyłam studia, zarabiałam 1200 zł. Praca ponad siły była jedynym sposobem na przetrwanie. To nie jest żadna przesada, że z pensji nie dało się wyżyć. Robiłam specjalizację i brałam jeszcze po kilkanaście dyżurów w miesiącu. Dorabiałam w szpitalu nad morzem, bo były tam dobre stawki. Dzięki temu jakoś ciągnęłam. Teraz na pewno warunki się poprawiły, nie ma co gadać. Zarabiamy po prostu normalnie.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny
zwolnienia














