W parafii Cikowice wrze od kilku tygodni. Wierni domagają się odwołania księdza proboszcza i interweniują u biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża, na znak protestu przeciwko duchownemu przestali dawać na tacę. Sołtys wsi zaczął dostawać anonimy.

- Ksiądz proboszcz z parafii w Cikowicach na lekcji religii poszarpał przedszkolaka, nie szanuje parafian, dzieciom powiedział, że brzydko śpiewały na mszy, podniósł opłatę za wypominki - słyszymy od mieszkańców Cikowic i Damienic w powiecie bocheńskim. Miarka się przebrała, kiedy duchowny wymienił zamki do kaplicy i zakazał wstępu parafianom. Ci w odpowiedzi przestali dawać na tacę i napisali list do biskupa. Domagają się odwołania księdza. Twarzą protestu jest 20-letni sołtys Cikowic, Kacper Frączek. Akcja dzieje się w najbardziej religijnej diecezji w Polsce, gdzie w niedzielnych mszach regularnie uczestniczy ponad 62 proc. wiernych.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny

pedofilia w kościele