Przed tym domem już wiele lat temu zaczęły pojawiać się ogrodzenia z siatki drucianej, brama i furtka zawsze były zamknięte. Ale nikomu nie przyszło do głowy, że tam może dziać się coś tak przerażającego - mówią we wsi Wiatrołuża na Suwalszczyźnie. Siostra izolowanych i głodzonych bliźniąt jest nauczycielką, uczyła m.in. wychowania do życia w rodzinie.
Sołtyska Wiatrołuży na Suwalszczyźnie, Marta Myszczyńska, pamięta, jak jeszcze w styczniu, przed śmiercią Jana Z., jego murowanego domu na skraju wsi pilnowało pięć groźnych psów. Teraz po gospodarstwie nie biega żaden. Na furtce wciętej w drewniany, biały płotek została tylko tabliczka: "Uwaga pies!".
Przed domem nikt się nie krząta, ze środka nie dobiegają żadne dźwięki. Na trawie przed bramką leżą dwa awiza sprzed kilku dni, informujące o nieudanej próbie dostarczenia przez listonosza przesyłki poleconej mieszkankom domu. 70-letnia Jadwiga Z. to matka, a 50-letnia nauczycielka, Beata Z. - to siostra Marzeny i Janusza, 47-letnich bliźniaków z niepełnosprawnościami psychicznymi, skrajnie niedożywionych, które od lat 90. nie opuszczały domu. Ich matka i siotra nie odebrały awiza, bo w miniony czwartek 18 czerwca usłyszały zarzuty znęcania się fizycznego i psychicznego nad bliźniakami.







