22 czerwca 2026, 13:52
Wewnętrznie jestem człowiekiem zrujnowanym, ale walczącym o sprawiedliwość i zadośćuczynienie - podkreślił Janusz Szymik przed rozprawą w Sądzie Okręgowym w Krakowie. Mężczyzna domaga się zadośćuczynienia za krzywdy będące skutkiem nadużyć seksualnych, jakich dopuścił się wobec niego ks. Jan W.
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
Proces o zadośćuczynienie Archidiecezji Krakowskiej i solidarnie parafii w Międzybrodziu Bialskim wytoczył Janusz Szymik, który w latach 1984-1989 jako dziecko był wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza ks. Jana W. Parafia należała wtedy do Archidiecezji Krakowskiej. Pełnomocnicy Janusza Szymika przekazali, że jego klient domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za krzywdy będące skutkiem nadużyć seksualnych, jakich dopuścił się wobec niego ks. Jan W.
- Mówimy o setkach gwałtów na młodym człowieku, który kończy 12 lat. Trudno sobie to wyobrazić (...) Nasz klient przez wiele lat był zdany na księdza pedofila za ołtarzem. Jeżeli chciał odbywać praktyki religijne, był zdany na księdza pedofila. Mówił, że mu to przeszkadza, ale był kompletnie niewysłuchiwany. I to jest dalszy element jego krzywdy, bo był kompletnie osamotniony - powiedział adwokat Artur Nowak.














