Półtorej godziny sędzia odczytywała wyjaśnienia byłego prezydenta Zielonej Góry, który został oskarżony o niegospodarność. Proces dotyczy wynajmu secesyjnej kamienicy od biznesmena sponsorującego żużlowców. Janusz K. zapowiedział, że na pytania prokuratora odpowiadać nie będzie.
W całej sprawie kluczowy jest jeden dokument. Zwykła kartka, którą biznesmen zostawił w biurze podawczym miejskiego urzędu. - Złożył miastu propozycję. Pewnie takich kartek wpływa wiele do urzędu i pozostają bez odpowiedzi, ale tak nie było tym razem. Ruszyła procedura, która zakończyła się wynajmem kamienicy - mówi prokurator Daniel Kolasiński, prokurator Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Z śledztwa wynika, że tempo rozmów z biznesmenem było ekspresowe. Dokument złożył w piątek, w poniedziałek został zaproszony na rozmowy.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny
lekarze








