Nasze kraje - z doświadczeniem, trudną historią, sukcesami - to są kraje, które nie muszą być obok głównego nurtu w Europie, nie muszą stawiać się przeciw Europie. Możemy nadawać ton - powiedział we wtorek Donald Tusk.
Premierzy: Donald Tusk, Peter Magyar, Andrej Babiš oraz Robert Fico we wtorek 23 czerwca wzięli udział w szczycie Grupy Wyszehradzkiej (V4), w której skład wchodzą: Polska, Węgry, Czechy i Słowacja. Było to pierwsze spotkanie Grupy na szczeblu szefów rządów od lutego 2024 r. Odbyło się w Gödöllo na Węgrzech, ponieważ to właśnie ten kraj sprawuje obecnie przewodnictwo w Grupie Wyszehradzkiej. Od 1 lipca przejmie je Słowacja.
Kancelaria Premiera poinformowała, że szczyt był poświęcony przyszłości współpracy regionalnej, a także najważniejszym kwestiom unijnym oraz tematom bezpieczeństwa i bieżącym wyzwaniom geopolitycznym. Kiedy spotkanie dobiegło końca, odbyła się konferencja prasowa. - Mogę powiedzieć, że najważniejszym przesłaniem dzisiejszej rozmowy jest to, że wszyscy uczestnicy są oddani na rzecz pogłębienia naszej współpracy - powiedział na wstępie Peter Magyar.
Donald Tusk w swoim przemówieniu przypomniał znaczenie V4. - Wtedy, kiedy była to współpraca lojalna, zbudowana na pełnym zaufaniu, nikt się nie oszukiwał - byliśmy czasami jak jedna pięść. Wtedy byliśmy w stanie nie tylko wpływać na decyzje, ale narzucać niektóre decyzje w Europie. Ja nie mówię tutaj o takiej pustej ambicji. Ja mówię o tym, że nasze kraje z naszym doświadczeniem, trudną historią, sukcesami, to są kraje, które nie muszą być obok głównego nurtu w Europie, nie muszą stawiać się przeciw Europie, ale możemy nadawać ton w Europie - powiedział Donald Tusk.












