W jednej z przychodni pacjent wpadł w furię, rzucił się na młodą lekarkę, szarpał ją i wykręcał ręce. Sąd pierwszej instancji chciał potraktować go łagodnie i skończyć sprawę na grzywnie. Wyrok został jednak zmieniony. "Tego typu czynów nie można bagatelizować" - przekonuje sędzia.

To miała być zwyczajna, rutynowa zmiana w jednej z przychodni Podstawowej Opieki Zdrowotnej w Warszawie. Skończyła się dramatem, który wpłynął na życie młodej lekarki.

Do zdarzenia doszło w ciągu dnia, w godzinach przyjęć pacjentów. Do placówki przyszedł mężczyzna, by załatwić sprawę formalną związaną z leczeniem jego matki. Jak wynika z akt sprawy i zeznań świadków, od samego początku był nastawiony konfrontacyjnie, bo już na korytarzu podnosił głos i demonstracyjnie okazywał niezadowolenie.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny