Przyznaje się do zabójstwa, ale nie do przemocy. W sądzie opowiada przede wszystkim o sobie - o krzywdzie i niesprawiedliwym systemie. W tej opowieści to on jest ofiarą, nie kobieta, którą zamordował.
W sądzie mówi cicho. Mruczy, zacina się. Trzeba się wsłuchać. Ton zmienia się dopiero wtedy, gdy zaczyna mówić o sobie. – Jak tak można traktować obywateli? – podnosi głos. – Nie dostałem wody na przesłuchaniu. Byłem zmęczony.
W ławie sędziowskiej siedzi pięć osób: dwoje mężczyzn i trzy kobiety. Dwie z nich – sędzie zawodowe – prowadzą sprawę. Jarosław S. tłumaczy, że system działa przeciwko takim, jak on. – Zawsze mężczyzna jest tym najgorszym – mówi. – Kobieta może zabrać dziecko. I co wtedy ma zrobić ojciec?
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny









