Podczas ostatniej narady szefowie Prokuratury Okręgowej w Katowicach nie ukrywali niezadowolenia, że sprawa ujrzała światło dzienne - twierdzą śląscy prokuratorzy.

Sprawa dotyczy anonimu zatytułowanego „Skarga i list otwarty prokuratorów prokuratur rejonowych w obszarze Prokuratury Okręgowej w Katowicach". Trafił on do Prokuratury Krajowej oraz „Wyborczej". Jego autorzy, którzy podpisali się jako prokuratorzy prokuratur rejonowych, opisali, jak wyglądają delegacje śledczych do Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Nadawcy anonimu alarmowali, że polityka delegacyjna destabilizuje pracę obciążonych pracą prokuratur rejonowych. Bo w miejsce delegowanego do okręgu śledczego ściąga się prokuratorów z innych miast. Wszystko jednak tylko na chwilę, aby na papierze wykazać, że każda jednostka spełnia normy obsady kadrowej wyznaczone przez Prokuraturę Krajową. Efekt jest taki, że prokuratorzy na kilka tygodni, a czasami nawet tylko na kilkanaście dni, porzucają prowadzone przez siebie sprawy, przenoszą się do innego miasta, dostają nowe śledztwa, po czym znowu je porzucają i wracają do jednostki macierzystej.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.